Moje przemyślenia dotyczące wydarzeń pod Smoleńskiem

16 maja 2010

Tragedia pod Smoleńskiem

Sobota godzina ósma pięćdziesiąt sześć
Niebo nad lądowiskiem jak lustro pęka
Odłamki błękitu okaleczają Polskę

Cóż w Tobie jest Matko nasza Ojczyzno
że jak Mesjasz narodów w Golgocie trwasz
symbole tragiczne tworzysz światem wstrząsasz

Co w Tobie jest że tak często bywasz celem
świadkiem środkiem i narzędziem Pieczęć przekleństwa
jak strup na obrzmiałej ranie dźwigasz cierpliwie

Wydarto kawał Twego ciała a dzisiaj dla wielu
nie jest ważne czy los to sprawił czy człowiek
Krew z tej rany podobno ma wzmocnić serca

w bólu zjednoczyć śpiący naród ocucić
Dziewięćdziesiąt sześć istnień i zmartwychwstała
prawda – Katyń na ustach narodów Ziemi

12.04.2010

10 kwietnia 2010 roku

Osierocone krzesła w Katyniu są jak
puste ramiona matki po utracie dziecka
– nic ich nie wypełni Kraj cierpi podobnie

jak człowiek Polsko trwaj godnie ucz narody
jak kruszyć grube tafle kłamstw ułudę rozprosz

Niech świat współczesny wstrzyma oddech przystanie
- ludzie w milczeniu czczą zmarłych nie klaszczą
Kiedyś mgła bielmo utraci a czas zawróci

Po ofiarach Katynia mogły pozostać tylko
guziki Po katastrofie pod Smoleńskiem
puste krzesła krzyczą o naszą pamięć

13. 04. 2010

Po katastrofie 10 kwietnia

Polsko – córo Tantala – Tobie nie pozwolą
zerwać owoców z drzewa wolności które
Ty pierwsza zasadziłaś wśród narodów świata

Ani też napić się ze źródła z którego
inni czerpią do woli bez opamiętania
Rozzłościłaś przebiegłych bogów swoją dumą
siłą umysłów swoich dzieci i ich ducha

Fałszywie oskarżana i upokarzana
ośmieszana wykorzystywana zdradzana
Moja biedna Patrio – Niobe Europy – trwaj!

3. 05. 2010

Tragedia pod Smoleńskiem

11 kwietnia 2010

Tragedia pod Smoleńskiem ma wiele wymiarów. Przede wszystkim dramatyczny wymiar ludzki. Dotyczy osób, które zginęły w katastrofie i bólu ich rodzin. Drugim wymiarem jest dramat Polski. Przepaści, która powstała po odejściu tak wielu najważniejszych osób z elity władzy, wojska, środowisk politycznych i innych, nie da się całkowicie i prędko zapełnić, choćby ze względu na ich osobowości, wybitne znaczenie, potencjał i funkcje, jakie pełnili w kraju. Ta tragedia jest także przypomnieniem, że trwająca od wielu wieków Golgota Polski trwa nadal.
Rozmiar tej tragedii jest niewiarygodnie wielki i nabiera wymiaru eschatologicznego. Zwraca uwagę na ulotność ludzkiego życia, na banalność i nieważność wszelkich sporów, poglądów politycznych, podziałów, które są tylko jakimś indywidualnym umeblowaniem, czy okryciem. Ubraniem, dekoracją, które nie mają znaczenia w obliczu tajemnicy życia ludzkiego. Uchyla drzwi do uniwersalnego wymiaru, więzi z drugim człowiekiem, z Absolutem.
Symboliczne znaczenie tej tragedii w zestawieniu z Katyniem, ze świętem Miłosierdzia Bożego jest zauważalne i …. niepojęte. Wymowa tych symboli wymaga głębszego rozważenia.
Polska ze swoim bólem znowu jest obecna w świecie, znowu świat zadziwia i nim wstrząsa. Niewiarygodne, ale właśnie poprzez ten koszmar, Polska znowu wskazuje światu ponadczasowe wartości, pokazuje co jest dla człowieka najważniejsze. Zatrzymuje świat na chwilę, wstrzymuje kryzysy i wszelkie inne wydarzenia, daje refleksje i lekcje duchowości. Wszyscy jesteśmy dziećmi, jeśli nie Boga, czy Wszechświata, to – Ziemi. Wszystkich nas czeka śmierć, a w jej obliczu nie ważne są wartości materialne, zgromadzone przedmioty, poglądy i wszelkiego rodzaju wojny prowadzone dla korzyści. Tak samo umiera bogaty, jak i biedny, głupi i mądry, biały i czarny, chrześcijanin i muzułmanin, Chińczyk, Polak, czy inny mieszkaniec Ziemi.
Ta tragedia w wymiarze uniwersalnym pokazuje nam – ludziom nasze miejsce na wspólnej planecie.
Czy nauczy nas czegoś, czy wyciągniemy właściwe wnioski?

Lublin nie chce wydać Grześkowiaka

27 maja 2009

Lublin nie chce wydać Grześkowiaka….
kilka osób zainteresowanych losami “Obszczymurków” Kazimierza Grześkowiaka informuję, że nie otrzymałam od Miasta Lublin dotacji na wydanie tej powieści. Już nawet nie chce mi się komentować tego grajdołka, jakim jest niestety moje rodzinne miasto. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałam się, że m.in. nie podobał się tytuł, że niby wulgarny, niekulturalny. Państwo z komisji przyznającej dotacje nawet nie wiedzą, że słowo “obszczymurki” jest tylko kolokwializmem, potocznym określeniem pijaczka. Cóż, Lublin tworzy swoja kulturę, obydwa związki twórcze nie otrzymują dotacji na indywidualne książki, ZLP nie otrzymał dotacji na spotkania autorskie, wynika z tego, że nie są potrzebne. A jednak przeciętny Lublinianin nie potrafi wymienić nazwisk pięciu lubelskich pisarzy czy literatów. Przeciętny student, nawet kulturoznawstwa, również ich nie zna. Ogólną paranoję dopełnia fakt przyznawania olbrzymich sum na warsztaty literackie, imprezę “Miasto Poezji” i spotkania literackie innym instytucjom, ogólnie zajmującymi się kulturą i na dodatek dotowanym (etaty, opłaty za lokal, wszystkie media) przez Miasto. Instytucje skupiające literatów i pisarzy, profesjonalnie zajmujące się literaturą są ignorowane. Nie otrzymują nic, względnie bardzo skąpe dotacje. Stale im się wmawia, że są niepotrzebnym balastem kulturowym. A one utrzymują się wyłącznie ze składek swoich członków i z tego muszą opłacać lokal itp. Ponadto ludzie pracujący na rzecz tych stowarzyszeń czynią to społecznie – nieodpłatnie. Według mojej logiki, to właśnie te profesjonalne, działające społecznie organizacje powinny być szczodrze dotowane? A może nie mam racji, może właśnie zasługują na takie traktowanie właśnie z powodu pracy bez wynagrodzenia? Może już tak spodleliśmy, że ludzi pracujących charytatywnie, na rzecz innych społeczeństwo traktuje bez szacunku, jak dziwolągów?
W dzisiejszej prasie przeczytałam o “wydarzeniu kulturalnym”, jakim była inscenizacja żydowskiego ślubu i wesela w Rynku Starego Miasta. Ten niby projekt kulturalny przygotowała grupa studentów Animacji Kultury UMCS. Jestem chyba głupia, ale nie rozumiem czemu to ma służyć. Coraz częściej w Lublinie pokazuje się i nawiązuje tylko do jednej kultury – żydowskiej, a organizatorzy tych wydarzeń podkreślają, że nasze miasto jest tyglem narodów. Pytam więc, gdzie są te inne narody? Dlaczego nie pokazuje się kultury romskiej, ukraińskiej, białoruskiej, tatarskiej, tureckiej, itp. w takim samym stopniu? A może warto byłoby przypominać, a śmiem nawet twierdzić, że jest to obowiązkiem, zapomniane, kultury Łemków, czy Bojków

literaci i pisarze

8 grudnia 2008

urszulagierszon.cba.pl Niedawno znajoma, która po blisko trzydziestu latach powróciła do Polski, zapytała mnie czym się różnią literaci od pisarzy? Literat jest chudy, pisarz ma brzuszek… – zaczęłam odpowiedź. – Nie wygłupiaj
się! – usłyszałam – ja na poważnie. Kiedy jej wytłumaczyłam całą polityczna zawiłośc podziału, jej zdziwienie było wielkie. – To jak to? – dopytywała się – 56 ich nie podzielił, w 71 zostali, w 76 także, dopiero 83, właściwie już po wszystkim… bo można było… bez narażania się!!!

- Właściwie to tak wyglada – odpowiedziałam.

-To po co ty do nich należysz? Jedni i drudzy to ludzie bez kręgosłupa – bardziej stwierdziła, niż zapytała.
(więcej…)

Z tomu “Adagio”

7 października 2008

Piosenka dla Sponsora

Dajcie pieniądze poetom tym duchom zawsze

bez grosza A oni wam za to w podzięce

napiszą donos na życie Nie kładźcie schabu

bez kości i wierszy na jednej szali Słowa

- ich lekkie ptaki krwią skropione lamowane

goryczą – głodnych nie nakarmią i nagich nie

odzieją lecz wypełnią… ogrzeją… ogrzeją

Kupujcie ludzie wiersze gdy chleba wam

brakuje Nie bójcie się słów poety Nie ważne

jest jego nazwisko W czterech ścianach białej

kartki miłość swoją zamyka – to ciało

z jego ciała Dzisiaj sprzedaje siebie na targu

chociaż wolałby rozdawać kruszyny słowa

jak chleb [powszedni lub mannę rozrzucać

U drzwi Twoich stoję i ja Panie Sponsorze

nie wstydzę się swojej prośby Nie jestem

w zakonie żebraczym i nie chcę niczego dla

siebie Twoje pieniądze są bardzo potrzebne

moim wierszom… do życia… do życia

(więcej…)

Po co te kłamstwa?

7 października 2008

prawdaCodziennie nasze publikatory wmawiają nam jakąś cechę narodową, o którą sami, – jako nacja – nie podejrzewaliśmy się nigdy. Dowiadujemy się w serwusach informacyjnych, że jesteśmy na końcu jakiejś statystycznej listy z różnych powodów. Przy okazji przeforsowania złodziejskiej ustawy emerytalnej (obowiązkowe fundusze OFE sa właściwie podatkiem lub haraczem – płacimy, a nie możemy wycofać lub dzidziczyć) wmawia nam się, że jesteśmy kretyńskimi analfabetami, którzy nie potrafiliby zainwestować samodzielnie i zarobić na emerytury. Wmawia nam się, że to zgodnie z zasadami demokracji nie możemy dysponować swoimi składkami gromadzonymi przez całe życie i nie możemy zrezygnować z tej składki, ponieważ jest pzrymusowa!!!

Przed wprowadzeniem ogłupiajacego systemu szkolnego wmawiano nam publicznie, że Polacy są gorzej wykształceni od Europejczyków, dużo sie mówiło o niskim poziomie szkolnictwa w naszym kraju w porównaniu do świata i Europy. Po kilku latach działania tego systemu widać jakie braki w edukacji mają dzieci we wszystkich szczeblach oświaty, w porównaniu z ich starszymi kolegami. Nagle odkrywamy, że przeciętny Europejczyk, czy Amerykanin jest znacznie gorzej wykształcony od przecietnego rówieśnika – Polaka.

Przeciętna Polka nie chodzi do ginekologa, nie wie czym jest mamografia, rak szyjki macicy itp. bzdury.

Przykłady można mnożyć. Zastanawiam się po co ta cała heca z wmawianiem Polakom najpodlejszego kłamstwa, że są najgorsi na świecie.

Z tomu “Ziarno ruty rzucam w ogień”

20 września 2008

Wspólne tchnienie

Ogrodzeni jak bydło aby nie weszło w szkodę
alfą i omegą skrawkiem tego czasu

kombinacją cyfr Własnym imieniem zaklęci
w labiryncie ścieżek błądzimy często a Ty…

Jak światło jesteś wszędzie na zewnątrz i wewnątrz
mnie i jak pęcherzyk powietrza w żyłach
dochodzisz do serca Jednak mam zawsze wybór

Życie albo śmierć – jak w ruletce – czarne czy
czerwone? Mój oddech nie należy tylko do mnie

XXX

Słońce w ramionach pajęczyny utkanej
na gałęzi drzewa Błyszczące ostrza kłują

srebrną strukturę nici – każde włókno drży jak
nerw To moja przestrzeń moje życie – życie

w ogóle Pracochłonne i delikatne
Niebezpiecznie nietrwałe splątane i proste

Szpetne w dzień pochmurny lecz niewiarygodnie
piękne o brzasku w koronkach perłowej rosy

XXX

Coraz trudniej jest mi kochać ludzi księże Janie
bo kiedy śpiesznie kocham wszystkich bez wyboru
później długo i dużo muszę wybaczać

To prawda że prędko odchodzą ale ja wierzę
że ewoluują tak jak topniejący lód

- nie swoją naturę jedynie kształt strukturę
zmienia I tak jak woda nie posiada formy

lecz bezkształtna każdą wypełni Wsiąkająca
w ziemię staje się niczym chociaż wreszcie
użyteczna i jest tym innym istnieniem

również obecna A lód? Cóż jest sobie twardy
i zimny jak wielu ludzi Dopiero zmieniając
stan skupienia naprawdę do życia się budzi
(więcej…)

J. Guz

16 września 2008

Rytmem krwi

Jacek Guz w debiutanckim tomiku Geny (Lubelska Oficyna Wydaw. Lublin, 1995), wyróżnionym Nagrodą Młodych im. J. Czechowicza, napisał o sobie, że jest „wiecznym absolwentem szkoły wrażliwości. Sztuka to”- jego zdaniem – „marzenie, doświadczenie, wyobraźnia, intuicja, wariacka pasja wypełniająca puste miejsce między ludźmi, którego nie jest w stanie zapełnić nic innego”.
(więcej…)

J. H. Cichosz. Codzień

16 września 2008

Zaklinanie czasu

Jan Henryk Cichosz urodził się 1 lipca 1949 roku w Wielobyczy. Poeta, publicysta, recenzent, kronikarz, pomysłodawca i organizator wielu inicjatyw literackich m.in. twórca grupy Słowo (1977-1985), konkursu Chlebowy antałek, Zadumek poetyckich, współorganizator Konkursu Poetyckiego im. Anny Kamieńskiej – człowiek o niepospolitych cechach charakteru i szerokiej duszy poetyckiej.

(więcej…)

C. Harasimowicz 1, 2

16 września 2008

1

Po mieczu płynie we mnie krew nowogródzka, a po kądzieli lwowska. I najlepiej jest mi we Wrocławiu, który jest kresowym miastem. Spędziłem tam tylko dziesięć lat, ale to moja prawdziwa ojczyzna. – powiedział w obszernym wywiadzie udzielonym Aleksandrze Szarłat, Cezary Harasimowicz – aktor, scenarzysta, autor wielu scenariuszy filmowych, telewizyjnych i radiowych, prozaik i dramaturg, którego z wielką przyjemnością dzisiaj gościmy.
Urodził się 20 sierpnia 1955 roku w Łodzi. Po ukończeniu średniej szkoły muzycznej studiował historię sztuki w londyńskim Cortauld Institute of Art., polonistykę w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz aktorstwo w Studium Aktorskim przy Teatrze Polskim we Wrocławiu, z którym związany był jako aktor przez cztery lata. Grywał także w filmach: główną rolę w Sezonie na bażanty Wiesława Saniewskiego (1985), w serialu telewizyjnym Crimen w reż. Laco Adamika (1988), w filmach Krzysztofa Kieślowskiego: Dekalog X (1988) i Trzy kolory. Biały (1993) oraz wielu innych.
W 1986 roku ukończył Wyższe Zawodowe Studium Scenariuszowe w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Od tego czasu napisał ponad 50. scenariuszy.
Jest autorem dramatów: Dziesięć pięter – nagrodzony I miejscem w zamkniętym konkursie ogłoszonym przez telewizję Polską, opublikowanym w 2000 roku w Dialogu oraz Lombard pod Apokalipsą; słuchowisk radiowych m. in. Hrabina z podziemia i Dwa raporty w sprawie śmierci; zbioru nowel Pesel 890604…: mieszkam w Polsce, Warszawa 2005 oraz powieści: Żołnierz, Warszawa, 1995 i Nieoczekiwana zmiana płci ( na najwyższym szczeblu), Warszawa, 2006.
Dziesięć pięter jest wstrząsającą historią młodego chłopca, który wyskoczył z 10. piętra bloku na warszawskim osiedlu po tym, jak został przyłapany na kradzieży w supermarkecie. Spadając mija kolejne piętra. To autentyczne zdarzenie, ta niepotrzebna śmierć splata s8ię w jednej chwili życie mieszkańców bloku. Autor przedstawia ich portrety w krótkich epizodach. Wszystkie postacie łączy samotność, bezradność, tęsknota za czymś nieokreślonym, nienazwanym, potrzeba więzi i miłości.
Przedostatnia scena tego dramatu: Przed blokiem. Ranek.
Na asfalcie – obrys ludzkiego ciała. Zakrzepła strużka ciągnie się aż do kratki ściekowej kanału.
Jest ranek. Ludzie wychodzą z bloku i gdzieś idą. Do pracy. Do sklepu. Do szkoły. Do kościoła.
Lombard pod Apokalipsą wystawiony został w Teatrze Polskim w Warszawie 26. 09. 2003 r. w reż Piotra Łazarkiewicza. Lombard w sztuce jest miejscem symbolicznym. Ludzie, którzy przynoszą rzeczy pod zastaw, często cenne pamiątki, tak naprawdę zamieniają na pieniądze fragmenty swojego życia, wspomnienia, zostawiają w lombardzie cząstki siebie. Lichwiarz na początku próbuje wpływać na ich losy, ale później pojmuje na czym polega jego rola. Wątek kryminalny, rzeczywistość i odniesienia historyczne przenikają się z głębokim poznaniem istoty rzeczy. Dramat powoli odkrywa ludzkie wnętrza.
(więcej…)

Następna strona »